Gdyby miała Emmę, już nigdy nie czułaby się tak niekochana. A ona

Uśmiechnięta kelnerka postawiła przed nim mrożoną herbatę. Odwzajemnił uśmiech, ale myślami był całe lata świetlne od ładnej blondyneczki. Przed oczami miał jeszcze jedną zamordowaną dziewczynę. I piętnastolatka, który wraz z jej śmiercią stracił wszystko i który sam też chciał umrzeć.
- Poznajesz Luciena, prawda?
- Już dawno się przekonałam, że inna postawa nie ma sensu. Zresztą wszyscy
Ze zmierzchem zniknęli w swoich domach kupcy, sklepikarze i biznesmeni, a w ich miejsce na ulicach pojawiły się nocne ćmy. Te dzieliły się na dwie kategorie - na ludzi marginesu i ludzi, nazwijmy ich tak, krawędzi. Matka Santosa, na przykład, należała do tej pierwszej grupy. Przez swoje pochodzenie i swoje zajęcie nie pasowała do standardu porządnej Amerykanki, choć bardzo chciała nią być. Ludzie krawędzi przeciwnie - sami decydowali się na taką egzystencję, świadomie odrzucali amerykański model życia wyznaczany przez jednorodzinny dom pod miastem, samochód i pracę od dziewiątej rano do piątej po południu.
- Niech pani nie będzie pruderyjna. - Opuścił rękę, ale nie odrywał wzroku od jej
Gloria spojrzała w strapione oczy przyjaciółki i przeszły ją zimne ciarki.
Lewa ręka zaczęła drętwieć. Nieprzyjemne, niepokojące uczucie. Wciągnęła głęboko powietrze.
Alexandra unikała go od trzech dni albo widywała się z nim w obecności przyzwoitki.
- Nie wyjeżdżam, a ty nie zdajesz sobie sprawy, co zrobiłeś - odpowiedziała, wydobywając z torby komputer oraz telefon.
i wyczyścił fajkę, stukając nią o oparcie ławki. Zamknął
- Usiądź, Victorze - zaczął łagodnym, uspokajającym tonem. - Zaraz sprowadzę tu kogoś, kto z tobą porozmawia.
Najwyraźniej doprowadzenie panny Beckett do omdlenia tylko zaostrzyło mu apetyt.
- Tak jest, siostro.
pani Delacroix z uśmiechem. - Aż zazdroszczę tym młodym damom.

się przed słonecznym żarem na północnym brzegu jeziora Pontchartrain

odpowiedziały na ogłoszenie. Nie trać czasu na powtarzanie plotek, Robercie. Nie dbam o nie
nabawi się niestrawności. A teraz, żegnaj i do diabla z tobą!
- Nie mów mi, że w porządku. - Położyła mu dłoń na ramieniu, uniemożliwiając ruch. - Możesz mieć poważne obrażenia, synku.

Zsiadłszy z konia przed jednym z długiego szeregu eleganckich domów, stwierdził, że

deseru. – Mogę zjeść jeszcze trochę, Lily?
Czekała na coś wbrew sobie. - Nie rób tego, Richardzie. Ty i ja
od reszty pokoju plastikowym płotkiem. Wewnątrz znajdowały się

- Więc mnie puść - szepnął lekko drżącym głosem.

Czuła się z tym lepiej. Ból należał do niej i tylko do niej.
Kate skinęła głową i podniosła słuchawkę.
do szaleństwa zakochanym w dziewczynie, która nie odwzajemnia